Rozbieranie auta – dzień siódmy ostatni


Dawno nic tutaj nie pisałem, raz że nie było zbyt dużo czasu, dwa że w zasadzie nie było o czym pisać.

Auto stoi jak stało, przez siódmy garage spot udało się wymontować lusterka, wrzucić szyby do góry i wytargać uszczelki oraz resztę gratów spod maski. Jako że auto musi być na kołach żeby wjechać na lawetę, nie mogłem ruszyć zawieszenia i układu kierowniczego.

Na dzień dzisiejszy wygląda to tak:

delsol

Jutro muszę jechać dograć tematy lakieru i reszty blacharki, tak żeby auto przed śniegiem jeszcze wyjechało z mojego garażu. Myślę że będę je miał z powrotem w granicach lutego, co daje mi dwa miesiące na ogarnięcie cleana pod maską i poskładanie wszystkiego do kupy. Może być ciężko ale myślę że z pomocą klubowych przyjaciół dam radę.

Jak tylko samochód wyjedzie z garażu zabieram się za czyszczenie silnika i reszty wyciągniętych z solki mechanicznych gratów. Planowo część pierdół pójdzie do piaskowania i malowania proszkowego, część do złocenia lub chromowania.

Udostępnij


 

Skomentuj