Archiwum maj, 2011

Rozbieranie auta – dzień szósty

Ostatnio szyby poszły w  dół więc zająłem się pierwszej kolejności listwami przy drzwiach i tylnej szybie, rozebrałem też uszczelki i plastiki dachu. Pozostało najgorsze czyli wyciągnięcie całej wiązki elektrycznej. Nie było łatwo, kupę drutów, przejściówek, gumek, zabezpieczeń i od ch dziwnych patentów wcześniejszego właściciela i gościa który zakładał już za mojej kadencji alarm.

Generalnie podczas tego demontażu, na każdym kroku trafiam na jakieś partactwo, za które jego twórcy należy się solidne lanie. Komukolwiek się nie powierzy samochodu czeka mnie potem jakiś fuckup i nerwy, trzeba wszystko robić samemu. Mam już serdecznie dość takich akcji, każdy się ceni, później przeciąga termin, a na końcu dostaję partactwo. Dlatego teraz co się da ogarniam sam z pomocą kolegów, bo jak spierdolić to samemu.

Pusto

Wracając do samochodu, wiązka zawisła na ścianie. Po odpięciu całości od samochodu byłem przerażony, dalej jakoś nie wierzę że prosto to potem poskładam, ale po opisaniu kostek i rozłożeniu kabli na podłodze garażu zrobiło się trochę spokojniej. Jutro demontaż lusterek, uszczelek i chyba wytargam serwo, przewody układu hamulcowego i sprzęgła. Potem wielkie mycie. Czytaj wi�cej »

Udostępnij

Komentarze: 1 komentarz


Rozbieranie auta – dzień piąty

Kolejny dzień walk za mną. Dzisiaj z auta wyleciała nagrzewnica i część wiązki elektrycznej od strony pasażera. Było trochę roboty ale finalnie udało się temat ogarnąć. Zauważyłem też że jakimś cudem przed demontażem uchowała się jeszcze podsufitka i plastiki dachu.

Poddały się również szyby, podpięte bezpośrednio do akumulatora powędrowały w dół. Jutro rozbiórka listew przy drzwiach i tylnej szybie, lusterka no i przede wszystkim wyciągnięcie z auta całej wiązki elektrycznej.

Będzie zabawy…

Nagrzewnica wyrwana Czytaj wi�cej »

Udostępnij

Komentarze: Brak komentarzy


Rozbieranie auta – dzień czwarty

Przyszedł czas na ostateczne porządki. Wszystko już rozebrane, płyny ustrojowe ściągnięte, zostało tylko uwolnić półosie i odkręcić łapy silnika. Łapy puściły bez problemu, z wybiciem gałek z piasty było już trochę problemów. Nie miałem ściągacza do gałek więc pozostało pobijanie młotkami, finalnie ustąpiły.

Serce jeszcze w Solcefakju szit parch endżin bej

W wyciąganiu silnika pomógł żuraw warsztatowy Forch’a. Transport tego cuda to historia na dobrą książkę – nie zmieścił się do Passata więc przywieźliśmy go… Renault clio mk1 ;D thx to Staz.

Czytaj wi�cej »

Udostępnij

Komentarze: Brak komentarzy


Daily w końcu na nowym kole

Passat w końcu wylądował na felgach z Merca. Te koło jest po prostu przeklęte i za cholerę nie chciało przejść w czarny lakier. Fuckupy na każdym etapie mojego lakierowania, tydzień zabawy w końcu wizyta u lakiernika, któremu też wpierw zważyły się felgi, na sam koniec dekielki. Bez problemów nie obyło się nawet przy zakładaniu opon, gdzie ze świeżej jeszcze felgi, opona ściągnęła lakier.

Koniec końców,  nasz rodzinny daily car wylądował na czarnym 18″. Wstydu nie ma i wygląda całkiem miło. Już wiem że docelowo trzeba zakupić gwint.

VW Passat - 18" rimswhite on blackPassat b5 - daily car Czytaj wi�cej »

Udostępnij

Komentarze: 1 komentarz


Rozbieranie auta – dzień trzeci

Dzisiaj czyszczenie wnętrza (dosłownie, takie ze szmatką i pianą) oraz kolejne demontaże.

tył ogarnięty

Napstrykałem do wnętrza trochę aktywnej piany i zabrałem się za ściąganie plastików przy dachu. Zdemontowałem też tylne lampy, tylny zderzak i odkryłem jeszcze jedno miejsce korozji z dziurą na wylot… nie wiem jak blacharz od którego odbierałem kilka dni temu odbierałem auto mógł to przeoczyć. Trzeba będzie coś z tym zrobić i bez spawania się nie obejdzie. Przy okazji odkręciłem też zamek klapy bagażnika i ściągnąłem jej uszczelkę. Tył mam więc już kompletnie pusty, w bagażniku nie ma nawet żadnych kabli. Czytaj wi�cej »

Udostępnij

Komentarze: Brak komentarzy


« starsze